„Płytą "Play Station" chcieliśmy udowodnić, że artysta najpierw powinien umieć grać. Umiesz grać, to baw się”

Janusz Wojtarowicz, Marcin Gałażyn i Paweł Baranek nie muszą niczego udowadniać i na szczęście grając wspaniałą muzykę i doskonale przy tym się bawią, co często udziela się i publiczności. Ktoś może powiedzieć no tak przecież słuchanie trzech gości z akordeonami musi być zabawne. Nic bardziej mylnego. Podejrzewam, że niesłyszący nic wcześniej o Motion Trio słuchacz może przeżyć nie mały szok na ich występie.
„Motion” oznacza ruch, znamy również „motion pictures” - ruchome obrazy - i powstawanie właśnie takich ruchomych obrazów w umysłach słuchaczy powoduje „Motion Trio”. Rozmaite wizje wywołuje muzyka Krakusów. Czasem są to po prostu abstrakcyjne kolaże, albo po prostu dźwięki przemieniają się w głowie słuchacza w całą paletę kolorów jak w jesiennym krajobrazie. Orawa Kilara niemal ożywa na scenie - mając pełne zaufanie do zmysłu wzroku można mieć powątpiewania w zmysł słuchu. Gdzie te kapele góralskie, trąby, smyczki, basy, hale i żywioł, który słyszymy a widzimy tylko trzech grajków?
Podobnie, lecz już nie tak żywo akordeony przenoszą nas na front (do Czeczeni), niemal jak reportaż z dźwięków wojny: zagnanego oddechu, terkotu automatów, wycia myśliwców, chrzęszczącego kroku piechoty jesteśmy prawie na miejscu. Jakiś czas potem w napisanym palcami przelatującymi przez klawisza scenariuszu możemy uczestniczyć w scenie pościgu czy po porostu przejechać się żółtym trabantem. Dla rozrywki i odprężenia trio wciąga nas do absurdalnej gry komputerowej, z której wydobywa się bieganina sygnałów wywoławczych, wybuchów i syren, aż do zgrzytającego przeładowania komputera gdy następuje Game Over.
Nawet dla tych, którym muzyka kojarzy się z przepoconym podkoszulkiem i szaleńczym ruchem ciał był klimat dudniącej basami dyskoteki, niestety zabrakło stroboskopów.
Po takim „spektaklu” ciężko określić gatunek muzyki, którą tworzy Motion Trio. Są tu elementy muzyki współczesnej, jazzu, choć brak tu jego improwizacji, szeroko rozumianego popu czy minimalizmu. Jak przeczytałem w jakimś artykule o absolwentach Krakowskiej Akademi Muzycznej :„Kto słyszał o takich eksperymentatorach, jak Cage, Berio, Xenakis, Jarrett czy Nyman - ten, wie, w jakich rejonach przebywają Motion Trio: w najbardziej natchnionych.” . Co nie znaczy, że ta doskonale powiązana wielość stylów jest jadalna tylko dla natchnionych.
Rozpoczęty Ravelowskim „Bolerem” koncert w Espace Senghor potwierdził słowa muzyków „Nie stosujemy sampli ani elektroniki. Do czego potrzebne nam są sample, skoro mamy tak wspaniałe instrumenty? Akordeon oferuje przecież pełny zakres orkiestry kameralnej!”. A ja po tych przeżyciach uważam, że nawet więcej.