KAPELA ZE WSI WARSZAWA (VARSAW VILLAGE BAND dla ścisłości)
Espace Senghor BX 9.12.04
Musze przyznać, że dawno nie byłem na tak dobrym koncercie polskiego zespołu, co oczywiście nie znaczy, że przeżywałem orgazm przez cały czas spędzony w "domu kultury".
Cóż studyjne efekty pracy KZWW są okraszone dźwiękami ziomali ze składów hip-hopowych i "naturszczyków".
Na żywo trochę mi brzmiało jak the ex z płyt z udziałem Toma Cory, czasami odbijało mi się echo Dead Can Dance i dziwnie bardziej mi kojarzyło się z Bałkanami niż opuszczoną niedawno ziemią przodków.
No ale w końcu nie o to chodzi, bo przecie nie byłem na pokazie zespołu Śląsk i nie oczekiwałem też muzykantów w krakowskich strojach, a belgijska publiczność niech się sama martwi z umieszczeniem trzeciej rzeczpospolitej z jej folkiem na mapie UE.
Tak jak i recenzentów i mnie zauroczyły wokale dziewcząt, dźwięk cymbałów i trans który zmuszał nogi do ruchu.
Cieszy fakt, że inspirując się, niby nieciekawym polskim folku, mieszając go w tyglu nowoczesnych dźwięków powstaje na prawdę fajna muzyka, która może nie do końca jest korzenna, ale na pewno autentyczna i dająca radość słuchaczką.
No i jeszcze cytat z recenzji płyty KZWW Rashomona
"Jest tam energia, jest czad! Dziki pęd i wiatr na twarzy!"
no i tak było.

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć widok.